środa, 24 czerwca 2015

Letnie czytanie

Nie mogę powiedzieć, że jestem molem książkowym, lecz czasami nawet takich jak ja nachodzi ochota do przeczytanie czegoś. Moja przygoda z Tishani Doshi trwa od 14 czerwca 2014 roku, czyli trochę ponad rok. Nie, nie jest tak grubą książką aby czytać ją przez cały rok... Lecz mi można powiedzieć tyle zabrała. Dostałam ją na urodziny i okazała się być idealną propozycją na plażę. Pamiętam jak dziś, wciągająca książka ciepłe greckie słońce i szum morza... Niestety nie skończyłam jej sama nie wiem co mi przeszkodziło, może moje tępo czytania bądź to jak długo zabierałam się do przeczytania jej lub ogólna niechęć do wszelkich przedmiotów zwanymi książką. Jest to zdecydowanie kobieca propozycja, myślę, że żaden facet nie wybrałby błękitno pomarańczowej refleksyjnej okładki...



Jest to przede wszystkim historia o miłości, która z pozoru może wydawać się nie możliwa. Dwoje ludzi o różniej wierze, zwyczajach, pochodzą z różnych krajów a mimo to ich uczucie jest tak silne, że jest w stanie przetrwać wszystko (tak myślę...). Jest to również książka o poświęceniu dla ukochanej osoby, o przełamywaniu granic i dążeniu do szczęścia.
Są też przełomowe i smutne fragmenty bo każda droga prowadząca nas do szczęścia, ma zwykle wiele nieprzyjemnych niespodzianek.
Tak jak wspomniałam nie skończyłam jej jeszcze, ale planuje ją zabrać na najbliższy wyjazd i dokończyć ostatnie rozdziały mam nadzieję, że ta historia skończy się pozytywnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz