Pamiętacie wpis o "Zmierzchu", więc teraz napiszę o innej książce napisanej przez Stephanie Mayer, nie związanej z wampirami i zupełnie o czymś innym.
Książka wyżej wymienionej autorki o tytule "Intruz" przedstawia nam świat po inwazji kosmitów, którzy nie mają własnych ciał, są energią, która wnika do ciał ludzi i przejmuje nad nimi kontrolę. Świat jest utopią, w której nie trzeba płacić w sklepie wszystko jest za darmo, nie ma chorób, wojen, ani przemocy, a wszystko dzięki wysoko rozwiniętej cywilizacji, która nie zna tego typu problemów.
Jako czytelnik znajdujemy się w głowie jednej z kosmitek, która ma jednak problem z kobietą, której ciało przejęła, ona bowiem nie poddaje się i próbuje walczyć z tytułowym intruzem. Później okazuje się, że jednak nie wszyscy ludzie zostali złapani i "opętani" przez najeźdźców z innej planety,a raczej galaktyki, chociaż motyw kosmosu z tego co pamiętam nie pojawia się w ogóle w tej książce.
Książka kończąca się pozytywnym akcentem, ale jakim to już sami musicie doczytać.
Akcja jest ciekawa i postacie nie są "papierowe". Książka dobrze napisana, czyta się łatwo i szybko.
Powstał też film na podstawie książki, jednak w filmie zakończenie jest inne, a szkoda. Film jednak faktycznie jest oparty na książce i jest ekranizacją, a nie bajdurzeniem reżysera, dla pieniędzy, tak jak w przypadku "Zmierzchu". Film mi się podobał, chociaż z zasady uważam, że książka jest lepsza, ale i książka i film jest godny poświęcenia swojego czasu i warta przeczytania, czy też obejrzenia.
Pozdrawiam. I życzę mile spędzonego czasu przy książce, bądź filmie. :)
Ps. Jakbyście mieli zamiar kupować książkę, polecam taką z nie-filmową okładką, oryginalna była naprawdę ładna i ciekawa. ;)